Mielno - przedsiębiorcy

W Mielnie jest taki klub, gdzie czuliśmy się zawsze doskonale. Klub Mielno, bo o nim mówię, to taka fajna knajpa z muzyką, przy której bawiło nam się wyjątkowo. Mielno tak się nam spodobało, że zaczęliśmy tam jeździć regularnie prawie co roku i pub też odwiedzać za każdym razem. Kiedy byliśmy ostatniego lata w naszym ulubionym kurorcie, to zawiedliśmy się całkowicie, bo okazało się, że nasz pub został zamknięty. Po nitce do kłębka i znaleźliśmy winowajcę tego haniebnego stanu. Pan Henio, tak się zadłużył i wszedł w jakieś konflikty z mafią, że lokal musiał zamknąć, doszczętnie spłukany. Żeby pana Henia dorwać musieliśmy użyć kontaktów z półświatka niemal, ale po wielu nieudanych próbach i staraniach, po otwarciu i zamknięciu się nam przed nosem wielu drzwi, pana Henia spotkaliśmy. Trwało to dosyć długo - przez dwa tygodnie negocjowaliśmy i w końcu powodzenie. klub przeszedł w nasze ręce. Z Mielna wyjeżdżaliśmy tylko na moment, bo trafiła się nam kura znosząca złote jajka. Tak to ze zwyczajnych wakacji nad morzem, staliśmy się nadmorskimi autochtonami.