Karpacz - pismak

W Karpaczu robiłem swój pierwszy reporaż. Mój szef wysłał mnie na zwiady, jak też gospodarze tego miasta wykorzystują fundusze pomocowe z Unii. Stary ma naprawdę porąbane pomysły. Wołałbym pisać teksty stricte turystyczne, jak na tygodnik o tematyce turystyczno-hotelarskiej przystało, a nie bawić się niemalże w dziennikarskie śledztwo. Później przyznałem, że potrzebny jest i taki raport o miejscowościach turystycznych, jak radzą sobie w nowej, unijnej rzeczywistości i czy nie zaprzepaszczają swoich szans i nie tracą czasu na jałowe posunięcia w sferze rozwoju infrastruktury turystycznej. Nie natrafiłem jednak na opór władz Karpacza, jak podejrzewał naczelny, bo burmistrz K mówi, że jego działalność od początku do końca jest transparentna i w dobrze rozumianym dobrym interesie miasta jest wdzięczny za wszelką krytykę, by móc ewentualnie skorygować swoje działania. Dowiedziałem się, co Karpacz od czasu akcesji zrobił, jakie ma plany, ale też połuchałem krytyki tamtejszej opozycji dotyczącej zaprzepaszczonych szans miasta. Mój artykuł pt. Karpacz spodobał się nawet moim redakcyjnym kolegom.

pismak
Inne: